Thursday, September 4, 2014

Już wrzesień

Pierwszy września, nie mogę sobie znaleźć miejsca. Spotykam tą chwilę z zupełnie innej strony. Wydaje mi się, że zawsze byłam już w szkole, w tym roku wącham trawę i patrzę w niebo, podczas gdy moja własna córka jest postacią pierwszoplanową.

Sześć kilo pomidorów. Dziecko, cały czas dziecko.






Tuesday, July 8, 2014

Końce tygodni

Staję się tym wszystkim, co mnie otacza, od trzech miesięcy. Pokazuję jej świat, który ona widzi pierwszy raz. Wszystkim ryzykuję a jednocześnie niczym.
Zalewa nas lato i miłość. Jesteśmy razem, rośniemy. Najważniejsze, że nie tracimy tego czasu. 
Dziękuję Ci, droga córko, że nauczyłaś mnie odróżniać szczęście od szczęścia.








Friday, July 4, 2014

Czerwiec

Dzielę się teraz na dwa i równocześnie mnożę czas przez dwa, a on wciąż ucieka i momentalnie staje się jutro. Dziadek ma rację, im się jest starszym, tym czas szybciej leci.

Skończył się czerwiec, w którym skapitulowałam i przyjechałam do rodziców na dłużej. Tutaj jest szersza publika do zachwycania się tą małą dziewczynką a krzyki z wózka podczas znienawidzonych przez nią spacerów są jakby mniej kompromitujące.

Zabrałam się za zrobienie zdjęć telefonem, malutkie studia z mojej córki w końcu przegrane na dysk.






Wednesday, June 25, 2014

Pracuję nad dzieckiem, nad jego rozbudowaną psychiką i bujną wyobraźnią, nad wrażliwością, odwagą i inteligencją. Ponieważ jednak a) moja córka ma nieco ponad 70 dni i b) według tego, co przeczytałam tutaj wiele wskazuje na to, że może być niemowlęciem o trudnym charakterze, coraz częściej zdaję sobie sprawę z tego, że pracuję nie nad dzieckiem ale z dzieckiem. Pracuję za pomocą mięśni: rąk, nóg oraz mózgu, ten ostatni często na niewiele więcej się zdaje od rąk i nóg. 

To codzienne pracowanie z dzieckiem jest ciężkie, nie ma co ukrywać. Jestem ciągle na pełnych obrotach, z przykurczami i niedojedzeniem, czasem nie wiem już o co chodzi, skąd płacz i dlaczego nie śpi, często myślę, że córka przyrosła do mnie od zewnątrz. 

Często wydaje mi się, że język mojego dziecka jest nieprzekładalny. Dopiero później dostrzegam schematy, podobieństwa, coś co przychodzi po czymś i najpewniej oznacza to i to. Takie obserwacje pozwalają mi jakoś reagować na to, czego według mnie potrzebuje i zawsze zastanawiam się dokąd nas to prowadzi. Do jej szczęścia? Do mojego? Do bycia razem. Uczenia się siebie. Tego wszystkiego. Bo trzy razy częściej niż ona doprowadza mnie do szału, powtarzam jej, że jest cudowna.
Najchętniej oczywiście uczę się i obserwuję swoją córkę wtedy, gdy postanowi budzić się w nocy rzadziej niż co godzinę. 
Wiem już, że słowo klucz, żeby nie oszaleć z noworodkiem to cierpliwość. Na zmianę z głębokimi oddechami w chwilach zwątpienia. Wiem również, że ta praca z dzieckiem jest dla mnie najważniejszym zajęciem na świecie, za jeden jej uśmiech. 






Tuesday, June 10, 2014

Dwa miesiące

Moja córka potrafi: obudzić się o 5:00, zjeść i ani myśleć spać dalej. Potrafi też przespać 6 godzin w nocy, później jeszcze dwie a następnie nie spać wcale w dzień.
Uśmiechać się przecudnie, wywijając nogami i rękami.
Odpychać się z miną wskazującą na to, że jest wielce z siebie zadowolona.
Trzeć oczka piąstkami, gdy chce się spać. 
Wkładać piąstki do buzi i mlaskać głośno niekoniecznie wtedy, gdy chce się jeść. 
Wydawać różne dźwięki, które brzmią bardzo poważnie dla niej, dla nas - śmiesznie.
Śledzić poruszające się przedmioty.
Coraz dłużej wytrzymywać w bujaczku, podczas gdy my prowadzimy dorosłe rozmowy. 
poznała matę edukacyjną i codziennie się na niej znajduje, choćby i na 5 minut.
Uwielbia, gdy śpiewamy piosenki i robimy do niej śmieszne minki. 
W dalszym ciągu nienawidzi spacerów. 
W dalszym ciągu dużo płacze. Polubiła jednak kąpiel i chyba jest to dla niej w końcu przyjemność.
Bardzo trudno jest jej zasypiać. W dzień uspanie jej graniczy z cudem. „Może taki ma temperament”, mówi pediatra. 

Za nami szczepionki i usg bioderek. 

Na dwumiesięczne urodziny przygotowałam swojej córce jej własny album ze zdjęciami zrobionymi dotychczas. 





Monday, June 2, 2014

Myśli na Dzień Matki

W Dzień Matki pomyślałam, że to w tym roku też moje święto. W związku z tym w myślach nakreśliłam szybki plan rozwoju osobistego w tej kwestii. Nawiązuję tu do typów narratora, bo snuję tą opowieść na co dzień i od święta. 

Jest Matka Wszechwiedząca, którą ja nie jestem: nie wiem, skąd płacz, czemu nie śpi, czy najedzona. Wiem, że nie będę wścibska w przyszłości: dziecko musi samo do wszystkiego dojść. Chcę jej słuchać, nie zawsze mówić i sprawdzać, czy czasem słucha.

Jest też Matka Wszechobecna, do tej mi bliżej. Przez szeroko otwarte ramiona czuwam nad jej życiem. Ona będzie się denerwować, że za bardzo ją kontroluję, że chce wszystko sama, ja wiem, będzie miała to po mnie. 

Jest w końcu Matka Wszechmocna: ta, z trzech matek, interesuje mnie najbardziej. Chcę wszystko móc dla mojej córki. Zbiorę jej uśmiechy, jej sukcesy, jej łzy. Przechowam i dam, kiedy zechce zajrzeć wgłąb siebie. Będę przy niej w podróżach do celu i w wyprawach w nieznane. A kiedyś odejdę w cień, ale wtedy to ona będzie mogła wszystko. 


Tuesday, May 20, 2014

Po pierwszym miesiącu.

Pisząc te słowa wiem, że powinnam robić jeszcze coś innego.Pierwszy miesiąc z dzieckiem nauczył mnie robienia kilku rzeczy na raz, bez pustych przebiegów. Większość spraw do zrobienia zostaje przełożona na "gdy uśnie" ze względu na energię, którą moje dziecko pokłada w płacz i niespanie. Dodam tu, że piszę ten tekst w telefonie, gdy ona udaje, że śpi.
Po miesiącu moja córka potrafi: sama trzymać głowę wysoko przez chwilę w ulubionej pionowej pozycji, położona na brzuchu podpiera się łokciami ("Ojej, cóż to za rozwinięte dziecko" mówi pediatra), uśmiechać się półgębkiem i z otwartą buzią, czasem z dźwiękiem zachwycenia, płakać na sto różnych sposobów z tysiąca powodów, zasnąć z cyckiem w buzi, zakrztusić się mlekiem, uciąć sobie 5 minutową drzemkę po której budzi się z płaczem, patrzeć prosto w obiektyw, nie płakać przy czyszczeniu nosa, sikać do 12 razy na dobę i podnosić alarm zawsze, gdy pieluszka jest chociaż odrobinę mokra, coraz dłużej wytrzymać w bujaczku i kołysce. Nie potrafi: usnąć sama, ssać smoczka, zrozumieć, ze ja potrzebuję nieco więcej snu niż 3 godziny w nocy i jedną w dzień oraz że spacer jest zawsze dla jej dobra, a nie za kare.